Idea prezentu jest stara jak ludzkość i nie jest domeną tylko ludzką. Prezenty potrafią przynosić także samce niektórych zwierząt dla samic. Ma je on ( ten prezent) nastawić przyjaźnie do kawalera.
Wróćmy do ludzi. Pierwotnie prezent, podarek, dar (jak go zwał tak go zwał) był niczym innym jak zwalczaną dzisiaj łapówką. Jak inaczej nazwać dwa zabite jelenie przyniesione naczelnikowi plemienia przez przedstawicieli sąsiedniego plemienia? Na pewno nie prezentem na urodziny. W tamtych czasach jeszcze nie wynaleziono “procentów”. Natomiast był to świetny załącznik do dyskusji nad np. wspólnym polowaniem, najazdem na inne sąsiednie plemię czy opłata za spokojne przejście przez teren danego plemienia. Już wówczas znano oczywistą prawdę, że “biez vodki nie razbieriosz”.
Dawanie sobie prezentów rozwijało się różnie w różnych częściach świata. W kontaktach oficjalnych między władcami prezent stał się elementem polityki. Poselstwa bez tak oczywistego elementu jak podarek, nie miały szans na przyjęcie, a z reguły były przyjmowane na samym końcu. Wyprawiając poselstwo król musiał dać posłom oficjalny podarek dla władcy, do którego posłów wysyłał jak i trochę “drobnych” na mniej oficjalne acz ważne rozmowy z administracją.
Prezenty były dawane też jako dowód wdzięczności, z okazji urodzin dziecka, jako wyraz uznania w osobie obdarowanej władcy (zależność np. rycerza od króla). Król też dawał podarki swoim poddanym. Mieszko i Bolesław utrzymywali w ten sposób wojska przyboczne. Nadanie ziemi czy wiano dla córki rycerza to była forma zapłaty za jego przywiązanie i poświęcenie. Mógł też król nobilitować żołnierza przez nadanie mu herbu, co było dowodem wdzięczności króla, ale również wiązało obdarowanego z osobą władcy.
Z upływem lat ilość okazji do dawania czy otrzymywania prezentu rosła. Zygmunt Gloger w Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej tak pisze na temat prezentów:
“Dary, podarunki, zależnie od okoliczności, którym towarzyszyły, miały różne nazwania: Na imieniny dawano wiązanie, na Nowy rok powszechny był w Polsce zwyczaj dawania kolędy; podarek za dobrą nowinę zwał się nowinne, za znalezienie rzeczy zgubionej – znaleźne, ofiara dla dziedzica lub zwierzchności – poczesne, dla narzeczonej – zalotne; powracając z miasta lub podróży przywożono gościniec. W darach przesadzali się Polacy, jak to widzimy z tradycyi kronikarskiej o hojności Bolesława Chrobrego. Jagiełło posłał ojcu św. cztery misy i dwie czasze szczerozłote, kożuchy sobolowe i inne drogie futra. Jędrzej Lipski, biskup krakowski, umierając niewiele zapisał dla swych krewnych, ale zato cały majątek, który ceniono na 900,000 dukatów, podarował królowi Zygmuntowi III.
Wszystkie pamiętniki historyczne i dawne rachunki przepełnione są wiadomościami o darach, które panujący swym podwładnym, panowie królom i królowym, jeden drugiemu między sobą albo swym dworzanom, oficjalistom i czeladzi czynili. Dary te stanowiła: broń kosztowna, srebra, konie, osobliwości, pierścienie, namioty, kobierce, futra i t. p. rzeczy. Podarkiem cennym była jeszcze w XVII wieku w Polsce misa cytryn lub pomarańcz.
Królewskie dary ślubne składały się z pierścieni, koron, djademów. Jan Zamojski, poślubiając synowicę kr. Stefana Batorego, podarował jej wielkiej ceny krzyżyk djamentowy, drogi pierścień i djamentową koronę. Po dworach szlachty panny haftowały pasy dla swoich narzeczonych, których powrotu z wojny nieraz wyczekiwały latami. Narzeczeni przywozili bogdankom swoim jedwabie zamorskie i trzewiki.
Od szlachty możnej przechodziły zwyczaje do zagrodowej i do ludu, u którego dotąd panna młoda obdarza ręcznikami pana młodego, a on przywozi jej przed ślubem chustkę i trzewiki. Gdy dziewczyna wiejska obchodzi z drużkami wieś całą, prosząc wszystkich o błogosławieństwo i na swoje wesele, wszędzie dają jej podarki, na jakie kogo stać; we dworze dawano wtedy zwykle „ćwierć pszenicy na pierogi”, a jeżeli dziewczyna była pracowita i cnotliwa, to pszenicy pół korca i jaskrawe wstążki do ślubnego wieńca czy korony.
Obdarzanie panny młodej przy oczepinach przez wszystkich obecnych krewnych i weselników jest niejako oddzielnym obrzędem i odbywa się przy śpiewie pieśni odpowiednich. Przy chrzcinach, zarówno położnica jak jej dziecię, odbierają dary od zebranych na tę uroczystość gości.
Dary pogrzebowe pochodzą z zapisu lub od rodziny zmarłego i przeznaczają się dla księży i ubóstwa. W dzień zaduszny są to głównie chleby, rozdawane obficie żebrzącym na cmentarzach, aby modlili się za dusze zmarłych.”
Tyle jeśli chodzi o naszych przodków. Osobiście uważam, że prezent (poza prezentami ślubnymi) powinien być niespodzianką dla obdarowanego i być wyrazem pamięci i miłości. To może być kwiat, pióro wieczne czy brelok do kluczy. Cena nie odgrywa roli. Liczy się pamięć, miłość, przywiązanie.